Marcin Adamek emerytowany pracownik poczty, wiek 74 lata
"
Dlaczego stosuję Ostropest plamisty?
Cierpię na objawy niewydolności wątroby: wzdęcia po jedzeniu,
krwawienia i wybroczyny, wodobrzusze, problemy z koncentracją,
ciągłe zmęczenie. Wątrobę zniszczyła mi chemioterapia. Leczenie
farmakologiczne praktycznie nie dawało poprawy. Przetestowałem
całą masę preparatów i nic to nie dało. Stosowałem też doraźnie
tabletki przeciwbólowe, jak już nie mogłem wytrzymać z bólu. W
końcu trafiłem na
Ostropest. Po miesiącu regularnego stosowania
pozbyłem się wzdęć i wodobrzusza.
Po 3 miesiącach ustąpiło
zmęczenie. Przy okazji obniżył się cholesterol. To taki miły
skutek uboczny. Mi pomogło.
Gorąco pozdrawiam."
Adam Laskowski pracownik fabryki chemicznej, wiek 43 lata
"20 lat pracowałem w fabryce produkującej nawozy sztuczne. Za
pracę w warunkach szkodliwych miałem dodatek, więc myślałem, ze
nie jest tak źle.
Po tych 20 latach wdychania trujących
substancji zacząłem mieć wzdęcia, wodobrzusze i zasłabnięcia.
Żona śmiała się, że mam piwny brzuch. Zrobiono nam szczegółowe
badania kontrolne. Wykazały one ciężkie uszkodzenia wątroby u mnie
i u wszystkich z dłuższym stażem pracy. Zagrożenie marskością i
zagrożenie życia w wyniku nagromadzenia w ciele substancji
chemicznych, których osłabiona wątroba nie była w stanie
rozkładać. Przeszedłem kilka terapii konwencjonalnych,
specjalistyczne leczenie. Poprawa była bardzo mierna. Lekarz
zaproponował ubieganie się o rentę, gdyż powiedział wprost, że z
taką wątrobą długo nie pociągnę pracując w takich warunkach. W
moim mieście jest takie bezrobocie, że jak zrezygnuję z pracy, to
na kuroniówce z żoną i trójką dzieci też długo nie pociągnę.
Postanowiłem poszukać czegoś na własną rękę.
Znalazłem.
Ostropest spełnił moje
oczekiwania. Próby wątrobowe poprawiły się na tyle, że mój
hepatolog był pod wrażeniem. Dalej pracuję. Minęło kolejne pięć
lat. Wątroba działa bez zarzutów. Wzdęcia wodobrzusze i
zasłabnięcia minęły.
Ostropest działa. Polecam."
Olga Karpińska gospodyni domowa, wiek 38 lat
"Moim największym problemem były paraliżujące ataki kolki
żółciowej. Dokuczliwe bóle budziły mnie w nocy i nie pozwalały
normalnie funkcjonować za dnia. Setki nieprzespanych nocy. Cały
arsenał tabletek przeciwbólowych, przeciwzapalnych i
rozkurczających. A efekt... Jak bolało, tak boli. Miałam dużo
małych kamieni w pęcherzyku żółciowym. Lekarz polecał operację
usunięcia pęcherzyka. Postanowiłam wziąć sprawy we własne ręce.
Znalazłam Ostropest. Kupiłam
3-miesięczną kurację. Zdyscyplinowałam się i zaczęłam kurację.
Nie było to uciążliwe. Musiałam tylko pamiętać o regularnym
spożywaniu 2 łyżeczek ostropestu dziennie. Po miesiącu były
rezultaty; brak nawrotów kolki. Zastosowałam jeszcze metodę na
bezoperacyjne usuwanie drobnych kamieni, którą otrzymałam razem z
zakupionym zestawem. I rzeczywiście jak poszłam do lekarza po pół
roku stosowania ostropestu, badania potwierdziły brak kamieni.
Teraz stosuję ostropest
profilaktycznie 1 łyżeczkę dziennie. Ataki kolki już nie wróciły."
